Siema co tam u was? Zbliża się sesja pewnie u co poniektórych, prawda? Przykładowo u mnie szykuje się sesja.
Ja wróciłem już z rodzinnego miasta, gdzie pojechałem we wtorek i zostałem do środy do godzinki około 17, kiedy to brat mnie na dworzec podwiózł.
Dziś byłem na poprawie z inżynierii materiałowej co może oznaczać, że jednak zaczynam coś się troszkę próbować uczyć, co prawda kierunek nie jest taki na którym zostanę, ale spróbuję chociaż przejść na następny semestr, choć obudziłem się troszkę późno. Im dłużej tu jestem tym bardziej chcę uciekać i dać sobie spokój, przynajmniej na razie, z tym wszystkim.
Dziś była fizyka na 7:30 i, jak zresztą zawsze, "kartkóweczka", na którą oczywiście prawie nikt się nie uczył, a ja znowu nie miałem wdrukowanych tycz list z zadaniami i wzorów, no bo po co?
Postanowiłem dziś trochę inaczej podejść do obiadu i byłem na nim aż 2 razy, przed algebrą, która się zaczęła o 13:15 i po poprawie. Razem to jakieś 23 zł, więc nawet sporo.
Po przyjeździe postanowiłem pójść poszukać tej Biedronki, o której mówiła siostra, aby iść prosto, "ale się nie da więc skręć trochę w prawo, a potem cały czas prosto" - tak mniej więcej mówiła. Więc idę, idę i idę, myślałem że już ją minąłem bo "jest bardziej w podwórku", więc gdy dotarłem do bardziej przestronnego rozwidlenia, zapytałem przechodnia (poprzedniego chciałem zapytać, ale mnie olał i poszedł dalej, nawet mi z lekko z bara wywalił :D ), ten powiedział, że zaraz obok (akurat po drugiej stronie budynku obok którego stałem). Poszedłem mając zamiar kupna płynu do mycia naczyń, bo co prawda jest jeszcze dużo, ale gdy się skończy chcę móc szybko zareagować wpisując się w grafiku, że kupiłem płyn do naczyń. Biedronka była dwupiętrowa, a na górę prowadził "ruchomy chodnik", coś jak ruchome schody, tyle że był to podjazd. W drodze powrotnej użyłem schodów, jako że okazało się, że na pierwszym piętrze też są kasy. Jako drogę powrotu, wybrałem ulice zaraz obok Biedronki, która to, ulica, jak mi się zdawało, jest równoległa do tej którą tu dotarłem, i myśląc, że wyjdę obok domu, tylko ulicę dalej, ruszyłem naprzód. Niestety, jak się po jakimś czasie odważnego brnięcia ulicami przekonałem, zaprowadziło mnie to w trochę inny zakamarek miasta. Więc po jakimś czasie względnego utrzymywania kierunku (myślałem, że mniej więcej idę w stronę domu), postanowiłem poradzić się starszego pana, o którym myślałem, że w nawigacji obeznany. Podszedłem do gościa stojącego przy jednym z budynków, a po wskazania drogi, dość niedalekiej, podążyłem we wskazaną stronę, po drodze pytając się ludzi o drogę, a im bliżej byłem, tym częściej to robiłem. Finalnie po wskazaniu, przez dwie dziewczyny, w wieku chyba gimnazjalnym, że cel mej podróży jest kilkanaście metrów dalej, wyszedłem ulicę dalej niż zaczynałem, ale po przeciwnej stronie od zamierzonej. Taka dziś była moja przygoda :)
Byłem tu jakoś po 15 godzinie, i zamierzam wrócić do kursu pisania bezwzrokowego na klawiaturze, który przerwałem jakoś w połowie wakacji, ucząc się w jeden miesiąc dość dobrze tej, jakże przydatnej, umiejętności. Choć miałem dziś się uczyć też, analizy i algebry, ale godzina jeszcze młoda, więc może zahaczę o ten temat.
Wam bezwzrokowe pisanie też polecam, a oto link do darmowego i fajnego kursu, który mi pomógł opanować fajnie tą umiejętność:
Kurs szybkiego pisania bezwzrokowego.
Ja wróciłem już z rodzinnego miasta, gdzie pojechałem we wtorek i zostałem do środy do godzinki około 17, kiedy to brat mnie na dworzec podwiózł.
Dziś byłem na poprawie z inżynierii materiałowej co może oznaczać, że jednak zaczynam coś się troszkę próbować uczyć, co prawda kierunek nie jest taki na którym zostanę, ale spróbuję chociaż przejść na następny semestr, choć obudziłem się troszkę późno. Im dłużej tu jestem tym bardziej chcę uciekać i dać sobie spokój, przynajmniej na razie, z tym wszystkim.
Dziś była fizyka na 7:30 i, jak zresztą zawsze, "kartkóweczka", na którą oczywiście prawie nikt się nie uczył, a ja znowu nie miałem wdrukowanych tycz list z zadaniami i wzorów, no bo po co?
Postanowiłem dziś trochę inaczej podejść do obiadu i byłem na nim aż 2 razy, przed algebrą, która się zaczęła o 13:15 i po poprawie. Razem to jakieś 23 zł, więc nawet sporo.
Po przyjeździe postanowiłem pójść poszukać tej Biedronki, o której mówiła siostra, aby iść prosto, "ale się nie da więc skręć trochę w prawo, a potem cały czas prosto" - tak mniej więcej mówiła. Więc idę, idę i idę, myślałem że już ją minąłem bo "jest bardziej w podwórku", więc gdy dotarłem do bardziej przestronnego rozwidlenia, zapytałem przechodnia (poprzedniego chciałem zapytać, ale mnie olał i poszedł dalej, nawet mi z lekko z bara wywalił :D ), ten powiedział, że zaraz obok (akurat po drugiej stronie budynku obok którego stałem). Poszedłem mając zamiar kupna płynu do mycia naczyń, bo co prawda jest jeszcze dużo, ale gdy się skończy chcę móc szybko zareagować wpisując się w grafiku, że kupiłem płyn do naczyń. Biedronka była dwupiętrowa, a na górę prowadził "ruchomy chodnik", coś jak ruchome schody, tyle że był to podjazd. W drodze powrotnej użyłem schodów, jako że okazało się, że na pierwszym piętrze też są kasy. Jako drogę powrotu, wybrałem ulice zaraz obok Biedronki, która to, ulica, jak mi się zdawało, jest równoległa do tej którą tu dotarłem, i myśląc, że wyjdę obok domu, tylko ulicę dalej, ruszyłem naprzód. Niestety, jak się po jakimś czasie odważnego brnięcia ulicami przekonałem, zaprowadziło mnie to w trochę inny zakamarek miasta. Więc po jakimś czasie względnego utrzymywania kierunku (myślałem, że mniej więcej idę w stronę domu), postanowiłem poradzić się starszego pana, o którym myślałem, że w nawigacji obeznany. Podszedłem do gościa stojącego przy jednym z budynków, a po wskazania drogi, dość niedalekiej, podążyłem we wskazaną stronę, po drodze pytając się ludzi o drogę, a im bliżej byłem, tym częściej to robiłem. Finalnie po wskazaniu, przez dwie dziewczyny, w wieku chyba gimnazjalnym, że cel mej podróży jest kilkanaście metrów dalej, wyszedłem ulicę dalej niż zaczynałem, ale po przeciwnej stronie od zamierzonej. Taka dziś była moja przygoda :)
Byłem tu jakoś po 15 godzinie, i zamierzam wrócić do kursu pisania bezwzrokowego na klawiaturze, który przerwałem jakoś w połowie wakacji, ucząc się w jeden miesiąc dość dobrze tej, jakże przydatnej, umiejętności. Choć miałem dziś się uczyć też, analizy i algebry, ale godzina jeszcze młoda, więc może zahaczę o ten temat.
Wam bezwzrokowe pisanie też polecam, a oto link do darmowego i fajnego kursu, który mi pomógł opanować fajnie tą umiejętność:
Kurs szybkiego pisania bezwzrokowego.
Po przyjściu do domu, postanowiłem poczytać też jakiegoś bloga, ale z braku nowych wpisów na liście czytelniczej, postanowiłem wybrać jakiś post na tym blogu i trafiłem na wpis o tym "Czego nie mówić osobom z zaburzeniami?" i po przeczytaniu, już na początku lektury uznałem omawiany problem, jako bliski mojej osobie, postanowiłem sprawdzić to (co prawda tylko orientacyjnie, ale zawsze coś) i wykonałem test, na depresję, a w wyniku otrzymałem, już w pierwszym akapicie komunikat - "Cierpisz z powodu ciężkiej depresji. Intensywne, negatywne nastroje
bywają niebezpieczne - poczucie braku nadziei i wszechogarniającego
nieszczęścia może niekiedy wzbudzić impulsy samobójcze." - co prawda powinienem test ten zrobić parę razy, bo mogłem naginać odpowiedzi w stronę depresji (tak coś trochę czułem przy wypełnianiu, że to robię), jest to zaledwie wskazówka, ale ciekawa rzecz, kiedyś gdzieś mi wyszło że mam schizofrenię.
Oczywiście takim testom nie radzę zbytnio ufać.
Miłego wieczoru (lub dnia jeśli rano czytacie) :)
Miłego wieczoru (lub dnia jeśli rano czytacie) :)
Komentarze
Prześlij komentarz