Przejdź do głównej zawartości

Cotygodniówka #11

Ehh.. dopada mnie znowu lekka depresja... a może dół? Nie wiem jak to nazwać, ale jedno jest pewne, witam Was ;)
Na początek, by nie stracić motywacji, już tradycyjnie filmik:

Z jakiego powodu tu wracam? Dlaczego to robię?
W zasadzie nie jestem pewien, ale oficjalna odpowiedź traktuje o tym, że robię to bo mam potrzebę udokumentowania tego co się dzieje, poćwiczenia pisana, pamięci wstecznej. Taka jest odpowiedź oficjalna, a nieoficjalna? No cóź... nie mam pojęcia ;) .

Co się działo gdy mnie nie było?

Biedronka

Większość ludzi na ziemi ma już karty Biedronki, to jest oczywiste i raczej nikt nie będzie z tym dyskutował. Sam, mając w sobie naturalną niechęć do udostępniania danych, wzbraniałem się przed posiadaniem tego ustrojstwa. Jednak, w końcu możliwość zakupu niektórych produktó w niższej cenie wygrała, postanowiłem zarejestrować kartę, która już długi czas leżała u mnie na półce (kiedyś wziąłem od sprzedawcy kilka razy kartę, tylko ta zostła). Wszedłem na stronę, znalazłem sekcje z rejestracją karty i, niewiele myśląc, zaczałem wypełniać formulatrz, oczywiście z racji, że robiłem to niejako automatycznie popełniłem błąd po czym bezmyślnie kliknąłem przycisk zatwierdzający. Jak się jednak zdziwiłem, gdy uświadomiłem sobie, że nie wypełniłem pola z hasłem, a formularz i tak mnie przepuścił. Czyli ktoś nie przykładał się do tworzenia formularza co poskutkowało tym, że miałem konto, do którego nie znałem hasła. Niemogąc się więc zalogować napisałem do BOKu Biedronki, że ich formularz jest niedbale zrobiony i przepuściłł mnie bez podania hasła (oczywiście bez tak pejoratywnych słów, raczej w ramach rugestii). W niedługim czasie dostałem odpowiedź (oczywiście rzadko sprawdzam email, więc trochę z opóźnieniem odczytałem), że bardzo dziękują z poinformowanie o tym i proszą o kontakt telefoniczny z BOKiem. Zadzwoniłem więc, przedarłęm się przez ich maszynerię telefoniczną, po czym czekałem przy akompaniamencie jakiejś windowej muzyczki. Po kilku minutach znudziłem się i postanowiłem zadzwonić później.
 Zadzwoniłem chyba następnego dnia (a może tego samego), znowu czekanie. Tym razem postanowiłem być bardziej cierpliwy, po chyba 10 minutch, połączono  mnie wreszcie z jakimś człowiekiem. Opowiedziałem mu krótko o problemie, podałem numer karty, a On zmienił hasło, tym samym rozwiązując mój problem szybko i sprawnie.
 Co ciekawe, nie tylko z kartą Biedronki miałem problem, z kartą Empika są tyż problemy, nie mogę połączyć jej z kontem na empik.com, bo ma "nieprawidłowy numer", jak twierdzi system.
 Główną kartę Biedronki oddałem Edkowi, nie mając pod ręką tych małych, a jedną z właśne tych maleńkich "dla przyjaciół", wziąłem sam sobie.

Next time

Później zapadła decyzja, że wracam na studia, tym razem na WSB. Jeszcze później postanowiono, iż skoro są wakacje to wrócę do domu rodzinnego, by nie płacić za wynajmowane mieszkanie (skoro mnie tam nie ma, to nie płacę, to jest skomplikowany układ).
 Już po powrocie do miejscowości rodzinnej, i po odbyciu z Aka wyjazdu do Emi (jednodniowy, na grill, jeszcze do tego wrócimy). Zacząłem codziennie grać z kumplem w pingponga, tak dla ćwiczenia refleksu (mało gram w gry wideo), poszło dość nieźle, przynajmniej na początku. Udało się Nam grać 3 lub 4 dni codziennie, po czym kumpel stwierdził, że dziś mu się nie chce.... i tak jakoś się sypnęło wszystko, teraz w ogóle nie gramy. Mi zaczęły wyskakiwać wyjazdy, a to w góry, a to do Henrykowa, a to do Gdańska... jeszcze Warszawa i Dąbrowa Górnicza są w tej samej dacie, trzeba będzie coś wybrać :/. Teraz jestem w górach Opawskich.
 Na dodatek, do tego, że mam mało pieniędzy na wyjazdy, zadzwonił przyjaciel by pożyczyć trochę kasy... na szczęście jestem prawie pewien, że odda w terminie, więc luz, akurat termin ma dzień przed moim wyjazdem do Gdańska XD.
 W międzyczasie był tyż wyjazd do Leszna, na tzw. minimeet, by spotkać się, już 3 albo 4 raz z rzędu, ze znajomymi z tamtejszych okolic :).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Codzieńka #22 - Ikonki wideo

Witojcie. Jak tam życie? :) Moje życie jest w porząsiu, jak na razie, Sis, we wtorek pojechała do Belgii, drugiego dnia w nowej pracy wysłali ją na szkolenie, na jakieś 2 weeki. Ja z kolei łażę do szkoły zacieśniając więzy z ludźmi z klasy i spamując, jako jedyny postujący, linkami edukacyjnymi na naszej grupie na FB. Z razji, że Sis przed wyjazdem zrobiła cały garnek kurczaka z sosem, to wcinam codziennie po trochu, dodając ryż lub makaron. Efektem jest oszczędność pieniędzy, bo stworzyć coś smacznego można z tego co jest. W środę miałem wolne (taki plan), więc nudziłem się, a że PPsy dodała nowy podcast, to przesłuchałem sobie, znajdując parę rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę. I tak przykładowo mamy pytania, które myślę powinniśmy sobie zadawać każdego dnia (taki codzienny rytuał, jak ścielenie łóżka, przynajmniej u niektórych): Czy podziwiam piękno wschodzącego słońca każdego ranka i jego zachód każdego wieczoru? Czy cieszę się, gdy ktoś się do mnie uśmiecha i mnie...

Znajdźki #5

Dziś będzie zdecydowana przewaga artykułów, więc "dzieci technologii", które nie lubią czytać, nie będą zadowolone. Sam zresztą odzwyczaiłem się od czytania, ale jedziemy: Noworoczne postanowienia grafika, ale mogą też wyciągnąć coś z tego, ci którzy nie praktykują tego fachu: Postanowienia grafika Kto nie lubi uszczknąć sobie dodatkowo trochę forsy? Dla tych przedsiębiorczych :) Cashback w mBanku Bardziej "lajfstajlowo", czyli o tym jak być zadowolonym z siebie i życia (przynajmniej w teorii): Płać najpierw sobie  Dobranoc.

Codźieńka #5 - Kaloryfer ;)

Witajcie w ten piękny poniedziałkowy dzień. Żartuję. Poniedziałki nie są piękne prawda? Ja do Wrocławia trafiłem wczoraj, około 19, powróciwszy z weekendu w rodzinnym mieście. Wyjechałem późno, bo jak dowiedziałem się od siostry tramwaje i autobusy nie jeżdzą, w tę Niedzielę z powodu jakiegoś pochodu czy coś. Był to, jak się przed chwilą dowiedziałem, pochód poprzedzający wydarzenie "mianowania Wrocławia" na Europejską Stolicę Kultury 2016 . Pociąg miałem mieć o 18:44, ale się trochę spóźniłem (jakieś 2 minuty). Szczęśliwie okazało się, że ów pociąg jest spóźniony 15 minut (śpiesząc do dworca miałem nadzieję na 5 minut), i nie byłoby to nadzwyczajne gdyby nie to co stało się następnie. Mianowicie chciałem, jak zazwyczaj kupić bilet w automacie, ale ten, jak się okazuje, nie pozwala kupić biletu na pociąg, który rozkładowo już przyjechał, poszedłem więc do kasy i poczekawszy chwile w kolejce, chciałem kupić bilet, tyle że problem był taki, że kasa nie chciała go wydrukować, ...