Dziś był u nas Brat, z kolegą. Oni wymienili kuchenkę, bo ta już miała z 10 lat. Na szóste piętro trochę ciężko było wnosić kuchenkę, ale ja niosłem tylko pęk torb. Z kuchenką męczyli się oni, jak przystało na ludzi od remontów. Brat, z Kubą, przyjechali dość wcześnie, bo jakoś tuż po 10 rano, już słyszeliśmy, że telefon dzwoni.
Brat razem z kolegą po tym jak wnieśli kuchenkę pojechali na robotę. Gdy pomalowali komuś ściany (jak tam weszli myśleli, że zajmie im to cały dzień), wrócili. Jakoś o 14:30 zjedli:
Po czym, po umyciu wałków i po tym jak kilka razy zostałem wysłany do busa. Pierwszy raz obcęgi i "zagięte kombinerki", a drugi po taśmę izolacyjną. Kuba i Brat zaczęli wymieniać kuchenkę, nie bez problemów. Mieli bowiem oni do czynienia z bardzo starym rozwiązaniem i musieli odkręcić połowę rury doprowadzającej gaz, a i kuchenka miała zbyt krótki wężyk by dosięgnąć zaworu, więc wykorzystali stare elementy instalacji. Teraz mamy nową kuchenkę z działającym piekarnikiem, którego nikt się nie będzie bał używać. Wcześniejszego piekarnika wszyscy, oprócz mojej siostry, bali się używać ponieważ przy próbie jego zapalenia, denerwował się i topił włosy na ręce.
Brat razem z kolegą po tym jak wnieśli kuchenkę pojechali na robotę. Gdy pomalowali komuś ściany (jak tam weszli myśleli, że zajmie im to cały dzień), wrócili. Jakoś o 14:30 zjedli:
Po czym, po umyciu wałków i po tym jak kilka razy zostałem wysłany do busa. Pierwszy raz obcęgi i "zagięte kombinerki", a drugi po taśmę izolacyjną. Kuba i Brat zaczęli wymieniać kuchenkę, nie bez problemów. Mieli bowiem oni do czynienia z bardzo starym rozwiązaniem i musieli odkręcić połowę rury doprowadzającej gaz, a i kuchenka miała zbyt krótki wężyk by dosięgnąć zaworu, więc wykorzystali stare elementy instalacji. Teraz mamy nową kuchenkę z działającym piekarnikiem, którego nikt się nie będzie bał używać. Wcześniejszego piekarnika wszyscy, oprócz mojej siostry, bali się używać ponieważ przy próbie jego zapalenia, denerwował się i topił włosy na ręce.
Ja mam też nowy telefon Sony Xperię P, która się zacina, więc będę ogarniał jak zainstalować CyanogenMod'a. Niedługo może, moja subiektywna recenzja Lumii 535.
Wczoraj biegałem, pierwszy raz we Wrocławiu, na wyspie Słodowej (czy jakoś tak). Biegało się fajnie, po 17, ale trochę kiepsko, że duża część ścieżek jest z brukowana i nierówna. Moim zdaniem cała trasa powinna być po prostu utwardzoną ziemią.
Pisaliśmy wczoraj z Kubą na GG. Znalazłem mu parę instalek aplikacji Blogger'a na Androida (bo dopiero trzecia znaleziona działała). Miałem włączony też Torchat, więc jak po 22 zobaczyłem, żę Zajax mnie dodał do kontaktów, to od razu napisałem. Ucięliśmy sobie krótką pogawędkę z Zajaxem, która niestety została zakończona przez rozładowaną baterię w laptopie. Moje id w Torchaci wysłałem do Zajaxa już tydzień temu, ale on ani nie odpowiadał na sms'y, ani się nie kontaktował (jak to Zajax), ale wczoraj wreszcie popisaliśmy, czy jak się kiedyś pisało: "popykaliśmy" (ach ta młodość z GG). Zajax chciał przejść na Torchata bo bał się inwigilacji GG (jeszcze teraz te ustawy PiS'u).
Razem z Bratem przyjechało dużo jedzenia, które przysłał Tato, wcześniej mówił przez telefon - "Nie przyjeżdżacie to jedzenia nie dostaniecie" - ale na szczęście przysłał. Przyjechała sałatka jarzynowa, dość duże pudło, małe pizze, jegurty i parę innych smakowitych rzeczy.
Telefon mam nowy (po Bracie), a umowa jest taka, że moją Lumię oddaję siostrze, która teraz ma Nokię 300 (czy coś takiego, taką małą cegłówkę).
Miałem się dziś uczyć na egzamin na poniedziałek, z analizy matematycznej, ale jeszcze nie zacząłem. Może zacznę się uczyć wieczorem. Chciałem też biegać, ale jeszcze się nie zebrałem, a moja siostra idzie na urodziny i zabiera klucze, więc raczej już nie pobiegam. Na 18 jestem umówiony z Kubą na GG, więc zobaczymy jak wyjdzie z tą nauką.
Teraz znowu jemy szpinak w "naleśnikach". Mniam :D
Z mojej strony to tyle. Miłego wieczoru.

Komentarze
Prześlij komentarz