Przejdź do głównej zawartości

Codzieńka #12 - wymiana kuchenki i motywacja.

Dziś był u nas Brat, z kolegą. Oni wymienili kuchenkę, bo ta już miała z 10 lat. Na szóste piętro trochę ciężko było wnosić kuchenkę, ale ja niosłem tylko pęk torb. Z kuchenką męczyli się oni, jak przystało na ludzi od remontów. Brat, z Kubą, przyjechali dość wcześnie, bo jakoś tuż po 10 rano, już słyszeliśmy, że telefon dzwoni.

Brat razem z kolegą po tym jak wnieśli kuchenkę pojechali na robotę. Gdy pomalowali komuś ściany (jak tam weszli myśleli, że zajmie im to cały dzień), wrócili. Jakoś o 14:30 zjedli:


Po czym, po umyciu wałków i po tym jak kilka razy zostałem wysłany do busa. Pierwszy raz obcęgi i "zagięte kombinerki", a drugi po taśmę izolacyjną. Kuba i Brat zaczęli wymieniać kuchenkę, nie bez problemów. Mieli bowiem oni do czynienia z bardzo starym rozwiązaniem i musieli odkręcić połowę rury doprowadzającej gaz, a i kuchenka miała zbyt krótki wężyk by dosięgnąć zaworu, więc wykorzystali stare elementy instalacji. Teraz mamy nową kuchenkę z działającym piekarnikiem, którego nikt się nie będzie bał używać. Wcześniejszego piekarnika wszyscy, oprócz mojej siostry, bali się używać ponieważ przy próbie jego zapalenia, denerwował się i topił włosy na ręce.

Ja mam też nowy telefon Sony Xperię P, która się zacina, więc będę ogarniał jak zainstalować CyanogenMod'a. Niedługo może, moja subiektywna recenzja Lumii 535. 

Wczoraj biegałem, pierwszy raz we Wrocławiu, na wyspie Słodowej (czy jakoś tak). Biegało się fajnie, po 17, ale trochę kiepsko, że duża część ścieżek jest z brukowana i nierówna. Moim zdaniem cała trasa powinna być po prostu utwardzoną ziemią. 

Pisaliśmy wczoraj z Kubą na GG. Znalazłem mu parę instalek aplikacji Blogger'a na Androida (bo dopiero trzecia znaleziona działała). Miałem włączony też Torchat, więc jak po 22 zobaczyłem, żę Zajax mnie dodał do kontaktów, to od razu napisałem. Ucięliśmy sobie krótką pogawędkę z Zajaxem, która niestety została zakończona przez rozładowaną baterię w laptopie. Moje id w Torchaci wysłałem do Zajaxa już tydzień temu, ale on ani nie odpowiadał na sms'y, ani się nie kontaktował (jak to Zajax), ale wczoraj wreszcie popisaliśmy, czy jak się kiedyś pisało: "popykaliśmy" (ach ta młodość z GG). Zajax chciał przejść na Torchata bo bał się inwigilacji GG (jeszcze teraz te ustawy PiS'u).

Razem z Bratem przyjechało dużo jedzenia, które przysłał Tato, wcześniej mówił przez telefon - "Nie przyjeżdżacie to jedzenia nie dostaniecie" - ale na szczęście przysłał. Przyjechała sałatka jarzynowa, dość duże pudło, małe pizze, jegurty i parę innych smakowitych rzeczy. 

Telefon mam nowy (po Bracie), a umowa jest taka, że moją Lumię oddaję siostrze, która teraz ma Nokię 300 (czy coś takiego, taką małą cegłówkę). 

Miałem się dziś uczyć na egzamin na poniedziałek, z analizy matematycznej, ale jeszcze nie zacząłem. Może zacznę się uczyć wieczorem. Chciałem też biegać, ale jeszcze się nie zebrałem, a moja siostra idzie na urodziny i zabiera klucze, więc raczej już nie pobiegam. Na 18 jestem umówiony z Kubą na GG, więc zobaczymy jak wyjdzie z tą nauką.

Teraz znowu jemy szpinak w "naleśnikach". Mniam :D
Z mojej strony to tyle. Miłego wieczoru.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Codzieńka #22 - Ikonki wideo

Witojcie. Jak tam życie? :) Moje życie jest w porząsiu, jak na razie, Sis, we wtorek pojechała do Belgii, drugiego dnia w nowej pracy wysłali ją na szkolenie, na jakieś 2 weeki. Ja z kolei łażę do szkoły zacieśniając więzy z ludźmi z klasy i spamując, jako jedyny postujący, linkami edukacyjnymi na naszej grupie na FB. Z razji, że Sis przed wyjazdem zrobiła cały garnek kurczaka z sosem, to wcinam codziennie po trochu, dodając ryż lub makaron. Efektem jest oszczędność pieniędzy, bo stworzyć coś smacznego można z tego co jest. W środę miałem wolne (taki plan), więc nudziłem się, a że PPsy dodała nowy podcast, to przesłuchałem sobie, znajdując parę rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę. I tak przykładowo mamy pytania, które myślę powinniśmy sobie zadawać każdego dnia (taki codzienny rytuał, jak ścielenie łóżka, przynajmniej u niektórych): Czy podziwiam piękno wschodzącego słońca każdego ranka i jego zachód każdego wieczoru? Czy cieszę się, gdy ktoś się do mnie uśmiecha i mnie...

Znajdźki #5

Dziś będzie zdecydowana przewaga artykułów, więc "dzieci technologii", które nie lubią czytać, nie będą zadowolone. Sam zresztą odzwyczaiłem się od czytania, ale jedziemy: Noworoczne postanowienia grafika, ale mogą też wyciągnąć coś z tego, ci którzy nie praktykują tego fachu: Postanowienia grafika Kto nie lubi uszczknąć sobie dodatkowo trochę forsy? Dla tych przedsiębiorczych :) Cashback w mBanku Bardziej "lajfstajlowo", czyli o tym jak być zadowolonym z siebie i życia (przynajmniej w teorii): Płać najpierw sobie  Dobranoc.

Codźieńka #5 - Kaloryfer ;)

Witajcie w ten piękny poniedziałkowy dzień. Żartuję. Poniedziałki nie są piękne prawda? Ja do Wrocławia trafiłem wczoraj, około 19, powróciwszy z weekendu w rodzinnym mieście. Wyjechałem późno, bo jak dowiedziałem się od siostry tramwaje i autobusy nie jeżdzą, w tę Niedzielę z powodu jakiegoś pochodu czy coś. Był to, jak się przed chwilą dowiedziałem, pochód poprzedzający wydarzenie "mianowania Wrocławia" na Europejską Stolicę Kultury 2016 . Pociąg miałem mieć o 18:44, ale się trochę spóźniłem (jakieś 2 minuty). Szczęśliwie okazało się, że ów pociąg jest spóźniony 15 minut (śpiesząc do dworca miałem nadzieję na 5 minut), i nie byłoby to nadzwyczajne gdyby nie to co stało się następnie. Mianowicie chciałem, jak zazwyczaj kupić bilet w automacie, ale ten, jak się okazuje, nie pozwala kupić biletu na pociąg, który rozkładowo już przyjechał, poszedłem więc do kasy i poczekawszy chwile w kolejce, chciałem kupić bilet, tyle że problem był taki, że kasa nie chciała go wydrukować, ...