Cześć, piszę tego posta z drobnym opóźnieniem (nie tylko post ma opóźnienie :D ), bowiem miał on się, pierwotnie ukazać jakoś w niedzielę, a najpóźniej w poniedziałek. Nie udało się hehe... Na weekend byłem w domciu, w sensie w rodzinnym mieście i chciałem tam się uczyć i zrobić parę zadań, ale wyszło jak zawsze, czyli zmarnowałem trochę czasu. Dodatkowo dałem się skusić na słodycze, co stanowi złamanie moich zasad. W piątek pomagałem przyjacielowi napisać stronkę, próbowałem też odzyskać moją książkę o HTML5 i CSS3, ale powiedział, że dopiero po egzaminie (uczęszcza do "technikum informatycznego"). Po jakichś 3 godzinach (wszystko idzie dużo wolniej gdy musisz coś tłumaczyć, szybciej jest samemu coś zrobić) wróciłem do domciu z poczuciem nieubłaganie biegnącego czasu. W sobotę działo się tyle, że byłem na siłowni stadionowej razem z klubem biegowym. Reszta dnia przebiegła w sumie standardowo, czyli YouTube i surfowanie w Internecie (byłem jeszcze u Izy i ...
Już widzę ten opar, taki wielki na horyzoncie w sumie widzę tam dym z komina, ale jak opar prawie...